Coraz powszechniejsza automatyzacja zakładów pracy prowokuje coraz częstsze dyskusje, czy aby w przyszłości roboty i maszyny nie wyprą ludzi ze stanowisk pracy. Jak pokazuje doświadczenie, już od czasu wprowadzenia przez amerykańskiego biznesmana, Henriego Forda produkcji taśmowej udział tak zwanego czynnika ludzkiego w procesie produkcyjnym stale maleje. Dziś ludzie zatrudniani są jedynie do nadzoru nad maszynami przy użyciu urządzeń takich jak komputery kompaktowe i komputery embedded. Coraz częściej pożądani są pracownicy ściśle techniczni. Tacy, którzy będą potrafili skutecznie obserwować produkcję i szybko zaradzić powstałej awarii. Oczywiście maszyny nie zrobią za ludzi wszystkiego, jednak przy masowej produkcji wymagającej sporej precyzji już dawno wyparły one tradycyjnych pracowników. Tak stało się na przykład przy produkcji mebli. Produkowane w częściach zestawy meblowe wymagają milimetrowej precyzji. Wiadomo, że podczas takich konfrontacji maszyny nadzorowane przez system zainstalowany w maszynach takich jak komputery embedded oraz komputery kompaktowe nie dają człowiekowi żadnych szans. Uczestnicząc w debatach na temat przyszłości, pamiętać trzeba o dwóch stronach. O ile maszyna nigdy nie założy związków zawodowych i nie zacznie strajkować, o tyle człowiek nie przestanie działać, gdy zabraknie prądu.